Kiedy nigdy nie uważałeś się za artystę
Wyobraź sobie kogoś, kto przez całe życie słyszał, że "nie ma zdolności plastycznych". Kto na lekcjach rysunku w szkole dostawał czwórki z litości. Taka osoba przychodzi na warsztat kaligrafii z mieszaniną ciekawości i lęku przed kolejnym potwierdzeniem, że "to nie dla mnie".
Pierwsze zajęcia to często zaskoczenie. Kaligrafia nie wymaga talentu plastycznego w tradycyjnym sensie. Wymaga cierpliwości i gotowości do powtarzania. Kiedy rozumiesz, że pędzel reaguje na nacisk, a litera ma swoją strukturę, nagle okazuje się, że możesz to kontrolować.
Po trzecich zajęciach wiele osób zaczyna przynosić własne pędzle. Ćwiczą w domu. Nie dlatego, że ktoś im kazał, ale dlatego, że chcą sprawdzić, czy efekt z zajęć można powtórzyć samodzielnie. To jest moment, w którym kaligrafia przestaje być kursem, a staje się hobby.